idzie nowe

Szybkimi krokami kończy się 2018…. Ten czas strzelił jak z bata prawda, a dopiero przecież nowy rok się rozpoczynał?. Dla jednych zakończy się wspaniale, z nową siłą, z nowymi planami do zrealizowania i marzeniami do spełnienia. Dla innych z ciążącym brzemieniem roku poprzedniego, z kłopotami, troskami, zmartwieniami. Dla innych znowu z czysta kartą, którą pasowałoby jakoś konkretnie w końcu zapisać.

Dla każdego z nas inaczej.

Ten rok kończy się nieuchronnie. Jaki będzie kolejny? Dobre pytanie.

Ale wracając do początków i końców, nasunęło mi  się pytanie, czy w Tarocie też jest jakiś koniec i początek? I tak i nie. Może pozwólcie proszę ze skupię się tym razem na końcu 🙂 A w zasadzie na  ostatniej karcie Arkan Wielkich.  To karta   Świat. Powszechnie uważana jest  za jedną z najszczęśliwszych kart. Dla mnie jest dość trudna w interpretacji.

Z jednej strony pokazuje szczęście, właściwy wybór, radość, ale z drugiej zakończenie pewnego etapu,  a więc idące za tym zmiany. Te zmiany na poziomie świadomości nie zawsze nam się podobają, chociaż w rezultacie upływu czasu mogą być dla nas dobre. Nawet możemy się złapać na stwierdzeniu,  że w sumie  tak właśnie  miało być. I  to dobrze że stało się tak a nie inaczej. Jednak w momencie gdy w rozkładzie wypada Świat, to my akurat nie koniecznie chcemy owej zmiany, czasami wolimy uparcie trzymać się tego co jest nam bardzo dobrze znane, co jest stałe i pewne. Wolimy trzymać się tego kurczowo, nawet wtedy kiedy szczęście i powodzenie mogłoby na ominąć. Ot, taka ludzka przewrotna natura.

Dla przykładu: Kobieta  spotykała się z mężczyzną od niedawna. Kobieta   podobała się mężczyźnie , ale mężczyzna podobał się kobiecie jeszcze bardziej.  Mieli wspólne zainteresowania. Nie było jednak pomiędzy nimi „połączenia serc”, nie było tej cienkiej ulotnej nici.  Z romansu czy flirtu wcale nie musi się zrodzić wielka miłość, prawda? Oboje zdawali sobie z tego sprawę, zwłaszcza, że on na początku uczciwie powiedział, że mogą się spotykać, ale niezobowiązująco. Kobieta  mimo to była szczęśliwa, powoli otwierała swoje serce na „coś więcej”, gdy okazało się, że mężczyzna zaczyna się wycofywać . Dość szybko i stanowczo, ale z taktem. Dlaczego? Czyżby przestraszył się możliwości pojawienia się uczucia? Czyżby bał się zaangażować i pokochać? Nie! On poprpstu uświadomił sobie, że kocha, ale zupełnie inną kobietę!

Na spotkaniach z nazwijmy ją ” pierwszą panią” myślał o tej ” drugiej pani”, a widywał się z “pierwszą”, żeby nie być sam. Ostatecznie powiedział jej, że nie chce się już z nią spotykać. Właśnie to dość brutalne zakończenie ich relacji  pokazała karta „Świat”, która przecież … uważana jest za szczęśliwą. Więc gdzie tu szukać szczęścia? Skrzywdzona kobieta, mężczyzna w innym związku. Czy tak ma wyglądać szczęście? Otóż ono jest, ale ukryte. Bo chociaż to rozstanie sprawiło kobiecie ból, to jednak wraz z upływem dni, kobieta  zrozumiała, że ten związek nie miał przyszłości, a mężczyzna nie zasługiwał na jej uwagę.  Ale – co ważne – był względem niej  uczciwy. Nie dzielił swojego uczucia i ciała na dwie kobiety. Ona zrozumiała, że taki układ nie miał sensu, a dzięki mężczyźnie  uświadomiła sobie, że wspólne pasje to za mało, by chemia zaczęła działać z właściwa mocą i natężeniem.   W głębi serca nie chciała  takiego związku, który już od początku  przypominał  układ,  przyjacielski-ale bez uniesień, z emocjami- ale bez miłości.


Na karcie Świat dostrzec można  cztery kierunki. Jeden może okazać się końcem sprawiającym ból, ale inne mogą przynosić to wyczekiwane  szczęście. I to właśnie je najczęściej pokazuje Świat. Te szczęśliwe kierunki. Happy endy.

Bardzo istotne jest  analizowanie karty Świat  w połączeniu z innymi kartami sąsiadującymi w rozkładzie. Ważne żeby nie przyjmować zawsze z góry, jakby z automatu, że skoro pojawiła się karta Świat, to wszystko będzie wręcz idealnie, że nic i nikt nam nie zagraża, nic złego stać się nie może.  Choć Świat to bardzo dobra wróżba, nigdy nie może być interpretowany jako stuprocentowy gwarant szczęścia.

No dobrze, ale jak to w końcu będzie kiedy Świat wypadnie? Cieszyć się czy nie?
Cieszyć się. I zdawać sobie sprawę z faktu, że to co się zdarzyło jest teraz albo będzie w przyszłości dobre. Nawet kiedy nasza świadomość tu i teraz mówi: to jest przykre, smutne, niedobre, bolesne.
Świat pokazuje  pewne rozwiązanie sytuacji. Ostatecznie, w perspektywie czasu, okazuje się ono zawsze dla nas korzystne. Fakt, że zdarza się, że nie dzieje się to od razu, w tym momencie, że czasami trzeba na owo szczęście nieco dłużej zaczekać. A wiem z doświadczenia, że ludzie czekać nie lubią, irytuje ich stan zawieszenia i oczekiwania. Mimo wszytko jednak warto. Warto nawet wtedy, kiedy widząc Świat poczujemy rozgoryczenie i niepokój, być może nawet złość i frustrację. Nie trzeba wówczas zaprzeczać… trzeba zaczekać.

Świat pokazuje, że niezależnie od tego co nastąpi- to człowiek sobie poradzi, uda mu się, nie przegra. To poniekąd symbol wyzwolenia, uwolnienia od niejasności, od spraw w które się uwikłaliśmy, a które nagle nie wiadomo jak – rozwiązują się.

Jeżeli Świat ma opisywać, charakteryzować daną osobę – to jaka ona będzie? Z pewnością będzie otwarta, mądra, wykształcona. Jej horyzonty myślowe będą tak szerokie, jak bezkres czystego nieba. Marzenia wspaniałe, ale możliwe do zrealizowania. Plany dalekosiężne, logiczne, przemyślane po stokroć. Ta osoba ma wiele zainteresowań i szeroko krąg znajomych. Lubi ludzi, szanuje i kocha życie. Z pewnością nie jest domatorem.
To osoba lubiąca rozmawiać, poznawać i doświadczać życia.

A kiedy Świat opisuje relacje damsko – męskie, relacje w związku , to jakie wtedy są? Dobre, szczere, prawdziwe.  Przepełnione uczuciem, takie do grobowej deski – oczywiście jeżeli Świat otaczają pozytywne karty.

Czy taki związek może liczyć na długie i szczęśliwe pożycie? Tutaj pojawia się  pytanie o wspólną przyszłość- dwie opcje, zależy od sąsiedztwa pozostałych kart w rozkładzie.
Z jednej strony to szczęście, harmonia, pełnia w związku, a drugiej może oznaczać rozstanie, że każde pójdzie w swoją stronę – ta sytuacja przy innych kartach w rozkładzie, tych “złych, niedobrych”.

Być może teraz w tym momencie nasunie się Wam pytanie, “To skąd wiedzieć, które akurat znaczenie przynosi?” To właśnie ta skomplikowana natura karty Świat , o której pisałam Wam na początku. Sama w sobie jest kartą pożądaną i wręcz wymarzoną w rozkładzie, ale biorąc pod uwagę w jakim otoczeniu się pojawia, szczęście i powiedzenie może odwlec się w czasie. To trudna karta, niejednoznaczna w interpretacji, choć tak piękna w swej postaci.

Dlaczego akurat dziś o końcach i początkach? O szczęściu, perspektywach i planach. Zwycięstwie czy może – oby nie, oczywiście 🙂 – porażce? Końcówka roku to pewien rozrachunek człowieka…. chyba najbardziej z samym sobą. To koniec jednego etapu i rozpoczęcie kolejnego.

Już za kilkanaście dni będziemy mądrzejsi o kolejne doświadczenia, i starsi o koleje 365 dni.

Jaki  będzie ten nowy 2019 rok? Lepszy, taki sam, gorszy?

Już niedługo będziecie mogli się dowiedzieć.

pozdrawiam serdecznie, Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | Dodaj komentarz

Nie Black Friday, a Mikołajki

Dzień dobry

Dzisiaj nieco inaczej, nie na temat. Chociaż w zasadzie źle to ujęłam. Oczywiście , że na temat, ale nieco inny temat. Odbiegający od mojej stylistyki i tematyki panującej na blogu. Temat tak miły, że na sama myśl o pisaniu już mi się cieszą uszy 🙂

Mikołaj, Mikołajki,  Święta, czas rodzinny, ciepły, domowy. Czas dawania, dzielenia się. Czas wybaczania, kochania, wspominania. Czekaja na niego dzieci i dorośli, starsi, młodsi. Ja również

I dlatego właśnie dzisiaj, mając na uwadze chronologię wydarzeń, pozwólcie proszę że przybliżę Wam postać Świętego Mikołaja.

Historia jego życia nie jest za bardzo jasna, pozostało po nim bardzo niewiele, nie wiadomo dokładnie jak prezentowała się jego postać, jak wyglądało jego życie. Najprawdopodobniej Mikołaj urodził się w bardzo bogatej i pobożnej rodzinie, w mieście Patara nad Morzem Śródziemnym, w rzymskiej prowincji Licji – dzisiaj jest to kraina w Turcji. Jako młody człowiek Mikołaj został biskupem stolicy Licji Miry. Mieszkał tam do samej śmierci, czyli około 342 roku. Jak wykazała ekspertyza jego grobu, Mikołaj umarł dokładnie szóstego grudnia.

W XI wieku, gdy Mira została podbita i doszczętnie splądrowana przez muzułmanów, relikwie św. Mikołaja przeniesiono do Bari. To właśnie do Bari udają się dzisiaj wszystkie pielgrzymki chcące odwiedzić grób św. Mikołaja.

No właśnie, i o ile  tych potwierdzonych informacji  o Mikołaju zachowało się bardzo niewiele, to już legend i mitów związanych z osobą świętego powstało całe mnóstwo. W literaturze i opisach Zawsze Mikołaj przedstawiany był jako osoba tajemnicza, niezwykle dobra i pomagająca wszystkim ludziom. Miał długą siwą brodę, sporych rozmiarów płaszcz zimowy i laskę. Otaczały go dzieci i zwierzęta, ptaki, wszechobecna aura dobra i spokoju.  Już jako dziecko Mikołaj wyróżniał się swoją pobożnością i dobrocią w relacjach z innymi ludźmi. Będąc j dorosłym człowiekiem, Mikołaj dzielił się swoim bogactwem z wszystkimi potrzebującymi, a z pomagania innym nie zrezygnował nawet wtedy, kiedy mianowano go biskupem. Jedną z opowieści o szczodrości Mikołaja jest historia trzech córek bardzo biednego mieszkańca Licji, który nie mógł zapewnić dzieciom żadnego posagu. Dzięki pomocy Mikołaja wszystkie trzy córki szczęśliwie wyszły za mąż. Dzięki swoim dobrym uczynkom św. Mikołaj otrzymał dar czynienia cudów.

I jak mogliśmy przeczytać, Mikołaj potrafił ocalić rozbitków z fal morskich, sprawiał, że zboże rosło również w latach nieurodzaju, a nawet wskrzeszał zmarłych. Ludzie szybko okrzykneli  go cudotwórcą, a wyznawcy religii prawosławnej do dzisiaj tak określają św. Mikołaja. Historie o cudownych uczynkach św. Mikołaja przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie. Mikołaj został patronem rozbitków, żeglarzy, rybaków, flisaków i przewoźników, posiadał moc poskramiania sztormów, wysokich fal, piorunów i burz. Swoją opieką św. Mikołaj otaczał także więźniów i jeńców wojennych, jego o pomoc prosili mnisi, uczeni, literaci, notariusze, uczniowie przed egzaminami, młynarze, piwowarzy. Mikołaj opiekował się także młodymi, niewinnymi pannami na wydaniu.

W XVIII w polskich kościołach ustawiano skrzynki św. Mikołaja, a dzięki datkom wrzucanym przez wiernych, młode, najbiedniejsze panny z parafii otrzymywany posag na wydanie. W polskiej tradycji ludowej św. Mikołaj został także patronem pasterzy bydła i zwierząt, które chronił przed atakami ze strony dzikich zwierząt leśnych.  Jednocześnie św. Mikołaj troszczy się także o wilki, aby podczas surowej zimy nie zdechły z zimna i głodu. Szóstego grudnia, w dniu św. Mikołaja, gospodarze i pasterze modlili się do świętego, zachowywali post, a wieczorami zapalali ogniska i składali ofiary nazywane wilkami – były to wieńce z lnu i konopi, które zawieszano na ołtarzach i obkładano jajami. Jak wierzyli ludzie na wsiach, św. Mikołaj był tak dobry, że opiekował się nawet myszami i szczurami.

We współczesnej tradycji europejskiej św. Mikołaj znany jest przede wszystkim jako wielki, oddany przyjaciel dzieci, ich opiekun i dobrodziej, który co roku obdarowuje najmłodszych wspaniałymi prezentami. Wszystkie grzeczne dzieci w dniu św. Mikołaja dostają mnóstwo słodyczy i zabawek, a te, które źle się sprawowały, mogą liczyć jedynie na rózgi, co ma ich przestrzec przed dalszym niewłaściwym zachowaniem. Zwyczaj wręczania prezentów w dzień św. Mikołaja prawdopodobnie narodził się w Niemczech. W Polsce mikołajki obchodziło się już w XIX wieku, przede wszystkim na Śląsku, ziemi lubelskiej, krakowskiej i na Mazurach.

Św. Mikołaj odwiedzał dzieci w towarzystwie aniołka z dzwoneczkiem i diabła. Na początku św. Mikołaj pytał dziecko, czy znają pacierz, potem rodzice mówili Mikołajowi, czy dziecko było grzeczne, a na koniec swojej wizyty Mikołaj wręczał prezenty albo rózgę. Każdego roku przed Bożym Narodzeniem dzieci z całego świata piszą do św. Mikołaja list z prośbą o wymarzone prezenty. Listy adresowane są w różny sposób, do Laponii, Szwecji albo na biegun północny, czasami dzieci piszą tylko „do Świętego Mikołaja”, wierząc, że list w magiczny sposób i tak dojdzie do adresata. Nie wiadomo dokładnie, gdzie św. Mikołaj mieszka, ale na pewno jest to miejsce gdzieś na końcu świata, ….a może na jego początku? Miejsce w którym nieustannie jest zimno i mroźno, a na niebie widać cały gwiazdozbiór. Obok Mikołajowej chatki , w stodole, pasą się posłuszne renifery, a cała gromada elfów i skrzatów pomaga w pakowaniu prezentów.

Osoba tego zacnego Świętego i legendy z nim związane, w pewnym momencie dość płynnie stały się częścią tradycji bożonarodzeniowej. W Skandynawii narodziła się legenda, że św. Mikołaj w wigilię Bożego Narodzenia  przybywa na Ziemię i roznosi prezenty wszystkim dzieciom na świecie. Tajemnicą jest, jak dokładnie podróżuje Mikołaj, ale najpewniej są to magiczne sanie zaprzężone w renifery, które potrafią latać po całym niebie.

Święty Mikołaj na przestrzeni wieków zmienił także swój wygląd. Dawniej był to poważny, dostojny i pełen godności biskup, który chodził w ceremonialnych szatach kościelnych, w biskupiej infule, trzymający w dłoni biskupią infułę – taki wizerunek św. Mikołaja przedstawiony jest na ikonach, starych rycinach czy obrazach religijnych. Dzisiaj jednak wygląda znacznie bardziej sympatycznie i dostępnie. Św. Mikołaj stał się tęgim, krzepkim, zdrowo wyglądającym staruszkiem, zawsze tryskającym dobrym humorem. Św. Mikołaj przez swoje podróże ma zarumienioną twarz, bez przerwy śmiejące się oczy, długą, białą brodę i białe, gęste wąsy. Ubiera się na czerwono, nosi gruby płaszcz obszyty białym futrem, na głowie ma czerwoną czapkę z pomponem, a na plecach dźwiga wielki worek wyładowany po sam brzeg prezentami dla dzieci. Jedno, co w osobie św. Mikołaja pozostało niezmienione, to jego wielka dobroć, szczodrość i ogromna miłość do dzieci. Do tej pory głównym posłannictwem św. Mikołaja jest nieść radość i szczęście wszystkim maluchom, sprawiać cuda i czynić dobro.

Ciekawa jestem czy wy, moi drodzy Czytelnicy piszecie jeszcze listy do Mikołaja? Czy o coś go prosicie? Ten jeden jedyny raz w roku, kiedy może to uczynić każdy, nie ważne czy jest młody czy już dorosły lub stary?

Ja napisałam 🙂

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | Dodaj komentarz

Odczarowanie kart – czy tak można?

Dzień dobry

Jakiś czas temu moja bliska koleżanka zadała mi pytanie – jaki był mój najgorszy moment w życiu kiedy uczyłam się stawiać karty Tarota? Co sprawiło mi największa trudność i z czym nie mogłam sobie zupełnie poradzić?

Takich momentów dla Was może być wiele, oczywiście jeżeli wgłębiacie się w ten temat. Ale jak dla mnie to chyba były karty dworskie. Pamiętam, ze taki układ pojawił się u mnie. Rozkładałam karty, i kiedy chciałam zacząć je odkrywać, pojawiła się przedziwna kombinacja, prawdziwa zagadka. i jak się okazało później dla osoby początkującej to prawdziwe wyzwanie. Skąd nagle, jak, po co tyle osób wokół ciebie? A może to niekoniecznie osoby…

Karty dworskie na początku nauki Tarota sprawiają wiele trudności. W paziach, rycerzach, królowych i królach- widzimy już jakby z automatu widzimy osoby, postacie, ludzi. Jednak karty dworskie niekoniecznie symbolizują osoby. Wszystko zależy od rozkładu i zadanego pytania. Wymagają sporej intuicji, wyczucia sytuacji, wczucia się w temat.

W sumie wyróżniamy szesnaście kart dworskich. W Tarocie są więc cztery dwory różnych żywiołów (buławy, puchary, denary, miecze). Każdy dwór składa się z 4 kart dworskich (wśród nich Król, Królowa, Walet, Paź).

Zazwyczaj w moich rozkładach paź obrazował pewien rodzaj emocji, uczuć, pomysłów, myśli, idei. Często te właśnie wzniosłe idee pozostają skryte, gdzieś stłamszone, z pewnością w fazie zamysłu, na niezrealizowanym na poziomie fizycznym. A właściwe metafizycznym. Są jednak zadziwiająco silnie odczuwalne w energii.

Rycerze zazwyczaj pokazują jakąś sytuację. I tak dla przykładu rycerz mieczy taki właśnie jest – choć silny i waleczny, to jednak wszelkie swoje działania stara się zobrazować, przedstawić w pamięci dla potomnych. To wszytko co dzieje się wokół, napięcie, niepokój, podekscytowanie. To swego rodzaju relacja z pola walki. Emocje towarzyszące rycerzom są jednak bardziej ostre, napięte i gwałtowne niż te w paziach.

Zdarza się że Królowe charakteryzują osobę, która stawia sobie karty , jeżeli akuratnie jest ona kobietą. I jak to kobiety, emocjami aż kipi. Często z jej oczu możemy wyczytać jaki stosunek ma do nas ktoś, jakie odczucia my w nim wzbudzamy. Jak jesteśmy postrzeganie. Pytanie – czy on /ona mnie kocha? – pada bardzo często w takiej sytuacji. Pojawienie się karty królowej w rozkładzie wskazuje na to, że w daną sprawę uwikłana jest silna kobieta z autorytetem, która ma istotny wpływ na sytuację i albo będziemy mogli liczyć na pomoc z jej strony, albo w przeciwnym wypadku będzie ona próbowała nam zaszkodzić.

Królowie to najczęściej mężczyźni, partnerzy, kochankowie, ojciec czy inny znajomy. Raczej nie obrazują tła sytuacji. Często wskazują na realne zdarzenia , słowa, czyny, coś co się faktycznie wydarzyło w świecie realnym. W teraźniejszości. Król może mieć pozytywny albo negatywny wpływ na przebieg sprawy. Król może więc być pomocnikiem, sojusznikiem albo srogim władcą, który wydaje krzywdzące decyzje bądź opinie. Królowie kojarzą się z sukcesem, autorytetem i siłą. W kartach Tarota każdy z nich siedzi na tronie i posiada insygnium władzy w ręku. Wspólną ich cechą jest posiadanie mocy i skupianie władzy w ręku. Każdy z królów w talii kart Tarota pełni określone funkcje, w zależności od żywiołu jaki reprezentuje. Obecność króla w rozkładzie informuje, że wiele zależy od reprezentowanej przez niego osoby i to ona ma duży lub decydujący wpływ.

Zawsze gdy w rozkładzie pojawia się król i królowa- sytuacja zakrawa o relacje damsko – męskie, pamiętajcie.

Chciałabym jeszcze wspomnieć o paziu, zwanym też giermkiem. Może on symbolizować zarówno osobę czyli ciebie, jakąś inną osobę z Twojego otoczenia, jak również i sytuację. Paź wnosi poniekąd dobrą energię dziecka. Ufność, niedojrzałość, niedoświadczenie, delikatność, czystość i niewinność. Idąc dalej tym tropem, paź w Tarocie często symbolizuje właśnie dziecko, lub osobę młodą duchem, niepewną.

Paź kielichów odnosi się do uczuć (emocji)
Paź buław odnosi się do czynów
Paź mieczy odnosi się do sfery intelektualnej (myślenie)
Paź monet odnosi się do sfery materialnej

Jeżeli w rozkładzie pojawia się paź to oznacza szansę, że pojawią się możliwości, propozycje i wiadomości, jakieś okazje, szanse.

Kilka przykładów, na zasadzie pytanie odpowiedź:

Jak on jest? Paź jest mało pewny siebie, nie odważy się raczej na :

  • uzewnętrznienie swoich uczuć, słowo – kocham cię dość często grzęźnie mu w gardle
  • podjęcie konkretnych kroków, czynów – woli stać tu gdzie jest teraz, nie narażony na porażkę czy ośmieszenie
  • słowa, które wyjaśnią sytuację – bo czy niepewność nie jest przypadkiem bezpieczniejsza?

Czy znajdę pracę? Paź pokazuje, że pojawia się szansa, pomysł, otwiera się droga. Odpowiedź brzmi, że tak. Może obrazować charakter pracy. Paź kielichów będzie pokazywał, że dobrze się poczujesz w nowej pracy. Natomiast Paź buław wskaże, że praca będzie wymagała sporej aktywności. Mieczy zaś, że będzie wymagała sporego zaangażowania intelektualnego, a denarów -że będzie korzystna pod względem finansowym.

Czy on się ze mną skontaktuje? Paź buław pokazuje, że będzie próbował wykonać jakiś ruch w twoją stronę, jednak nie będzie on spektakularny a raczej nieduży. Tak nieduży ze można go przeoczyć, przegapić. Mogą to być ruchy nieprzemyślane. Paź buław często radzi się innych jak postąpić. Paź mieczy wskazuje, że skontaktuje się, zazwyczaj napisze albo zadzwoni. Paź kielichów wskazuje zwykle, że on „by chciał”, jednak nie zrobi nic w tym kierunku, zazwyczaj ogranicza się do snucia marzeń. Taki mały wizjoner i romantyk.

Niektórzy tarociści stosują tzw. sygnifikatory, które przypisywane są różnym osobom, w zależności od tego, jaka karta najlepiej do danej osoby pasuje. Możemy uwzględnić cechy osobowości, wiek, pozycję społeczną albo kierować się cechami zewnętrznymi lub żywioł, w zależności od znaku zodiakalnego, w jakim urodziła się dana osoba.

Pamiętajcie, że w Tarocie żywioł ognia utożsamiany jest z buławami (kijami, pałeczkami), żywioł wody z kielichami, żywioł powietrza to miecze, natomiast żywioł ziemi stanowią monety.

A odczarowanie kart dworskich musi polegać na tym, że nazwy “Król, Królowa, Rycerz, Walet-Paź-Giermek” i rysowane postaci traktujemy symbolicznie i jako metafory, a samym kartom nadajemy znaczenia odpowiednie lecz inne niż to co “widać” na kartach 🙂

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | Dodaj komentarz

A Ty czekasz?

Czasami całe życie upływa nam na czekaniu na coś, na kogoś… na miłość. Na wspaniałą chwilę, która ucieka szybko tak szybko, że nawet nie zdążymy jej dotknąć dłonią. Nie dosłownie. Ale ile razy czekaliście na wiosnę nie potrafiąc cieszyć się zimą? Ile razy czekaliście nie zauważając nic co dzieje się wokół, pochłonięci w marzeniach i tęsknocie.

Można czekać na osobę, na jakieś zdarzenie. Wielu z Was zapewne czeka na jakiś cud…. Na wynik rozmowy, na wynik egzaminu, wynik sprawy sądowej.

Podobnie jak w życiu, w Tarocie też są karty które oznaczają czekanie.

5 kielichów: czekanie tutaj to totalna bezsilność, bo nie widać na horyzoncie żadnej realnej alternatywy na poprawę obecnego stanu rzeczy.  Nie widać dla siebie szansy na poprawę losu. To swego rodzaju zapatrzenie w jeden punkt, nie dostrzeganie możliwości rozwiązania problemu, który w przenośni i dosłownie może przygnieść, przytłoczyć zabierając dech w piersiach.  Czekanie może przerodzić się w załamanie psychiczne, w którym człowiek nie ma wystarczająco dużo siły żeby zebrać się w garść i zacząć działać. Nie poradzi sobie sam, a często wstydzi się lub boi poprosić o pomoc.  Poniekąd czeka z konieczności, bo nie umie i nie chce postępować inaczej.

4 mieczy: czekanie na tej karcie wynika z przymusu, konieczność i aż się chce napisać, że ta karta jest bardzo silnie związana z karta 5 kielichów. Coraz częściej zdarzają się w życiu chwile kiedy człowiek bijący się z wieloma problemami, być może osoba samotna, zamyka oczy i nie podejmuje żadnej aktywności. Odgradza się od świata, chce przeczekać to co złe,  na jakiś czas wycofuje się z  życia. Być może tylko sen  pozwala na chwilę, na dłużej- oderwać się od rozmyślań i oczekiwań. Ale tylko na krótką chwilę niestety…

4 kielichów: człowiek jest w takiej fazie swojego życia, że podświadomie czeka na spełnienie, że coś się wydarzy. Ale nie chce dostrzegać pojawiających się dookoła niego znaków. Ma je praktycznie na wyciągnięcie  siebie, całkiem blisko, ale woli czekać na to co sobie wymarzył. Często  mówiąc: to nie jest to na co czekam, to jeszcze nie to…..Bardzo często w takiej sytuacji, takiego rozmarzenia, oderwania od spraw realnych, na nogi stawia jakieś silne, bolesne doświadczenie. Jakaś strata, bolesny szok. Marzycielowi który trzyma w reku kielich ciężko wytłumaczyć coś , również ciężko mu pomóc.

Wisielec: jak sama nazwa wskazuje to zawieszenie w życiu, dodatkowo skrępowanie, niemoc, brak możliwości odwrotu, wykonania ruchu.   Świat nie jest zbyt przychylny, nie daje możliwości na podjęcie działań, na rozwój, na krok do przodu.  Często to okoliczności zewnętrzne wymuszają opóźnienia, na które człowiek nie ma większego wpływu. Jest wręcz zmuszony do czekania. Aż świat i ludzie stworzą jakąkolwiek sprzyjającą sytuację, żeby mógł zacząć działać.  Może zdarzyć się też tak, że to człowiek jest  bierny, bo czuje się bezsilny i dlatego nie podejmuje żadnych działań. Czeka sobie na rozwój wypadków.

9 buław: tutaj osoba ewidentnie nie chce uczestniczyć w tym co przynosi los. Dosłownie siada i patrzy z boku. Obserwuje sytuacje, nie uczestniczy aktywnie w swoim życiu, tylko tak jakby przygląda się mu z boku, z pozycji widza. . I nie wkracza w nie, chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że ucieka. Być może dopiero czeka na lepszy moment, na lepszą okazję? Pytanie tylko po co tak robi? Przecież wiadomo, że można tak czekać w nieskończoność. 9 buław często obrazuje niespełnioną miłość, takie platoniczne uczucie, kiedy jedna strona (albo i dwie) nie chcą, bo nie mogą się zaangażować. Czekają spokojnie tłamsząc w sobie emocje i pożądanie, na dalszy  rozwój wypadków myśląc, że sytuacja sama się jakoś wyklaruje. To milczenie i  nie ujawnianie swoich odczuć, a nawet udawana obojętność z reguły nie prowadzi do zacieśnienia relacji damsko – męskich.

9 buław czasami mówi o rozdzieleniu. Ty jesteś w jednym miejscu, ktoś inny daleko. Niekoniecznie dzieli was tysiące kilometrów. Może być blisko, ale brak kontaktu sprawia, że odczuwasz jakby był niesłychanie daleko. Tęsknisz i czekasz, bo nic innego nie możesz zrobić.
Gdy czekanie nie trwa zbyt długo to cieszysz się i doceniasz, gdy w końcu to nastanie. Ale gdy czekasz na ludzi, lub zdarzenia, które przychodzą, ale za późno? Za późno często oznacza brak satysfakcji i radości. Bo przestały już mieć znaczenie. Bo czekałaś tak długo, że zamknęłaś dla nich serce. I nie potrafisz cieszyć się spełnieniem.

Co zrobić gdy łapiemy się na tym, że to właśnie my czekamy  na ludzi, lub zdarzenia, które nigdy nie przychodzą… Okazuje się wraz z biegiem miesięcy, lat , że to nie czas i nie miejsce na nie.

Co zrobić, jeżeli mamy tę świadomość, a jednak psotliwy, bystry umysł wbrew logice nakazuje nam jednak czekać?  Czekanie ma wielką moc marzeń, w których człowiek może się zagłębić bez poczucia wstydu, wzroku innych za plecami, bez poczucia winy i obawy przed uznaniem za śmiesznym. Człowiek może pragnąć i oczekiwać rzeczy nierealnych – w końcu jest panem swojego życia, i nikt mu tego zabronić nie może. Prawda, zgodzicie sie ze mną? Ale jest jedno ale Jak zawsze z resztą. Takie czekanie może boleć i ranić. .

Ktoś kiedyś napisał cyt. „Każdą chwilę należy przeżywać. Czekanie to grzech przeciw czasom, które dopiero nadejdą, jak również przeciw obecnym, zlekceważonym chwilom.” I ja się z tym zgadzam. W czekaniu nie ma radości życia. Jest tęsknota za tym co sobie wymarzyliśmy, co ma nastąpić w bliżej nieokreślonej przyszłości. Zamiast skupić się na „tu i teraz” wybiegamy w myślach w przyszłość i zaniedbujemy teraźniejszość. Nie korzystając w pełni z tego co możemy osiągnąć, oddalamy się od życia.

 Nie lubię czekać na cokolwiek, na kogoś,  na nic… Nawet na autobus, czy w kolejce w sklepie, urzędzie. A mimo to i tak czekam. Choć nie chcę, to czekam. Najczęściej na rzeczy na które nie mam wpływu. Na ludzi, którzy przecież nie są ode mnie zależni. Czekam na zdarzenia, które nigdy nie następują, albo w końcu przychodzą, ale za późno, bo zdążyłam już uciec przed męczącym czekaniem, zdołając zmienić okoliczności zmieniając bieg wydarzeń na inny.

Bo sama świadomość, że coś jest bezsensowne, bo nie ma szans na spełnienie- niestety nie zawsze pomaga. Jak wytłumaczyć sercu, że postępuje nielogicznie? Czy ktoś to w ogóle potrafi? I co wtedy z duszą, którą zagłuszamy racjonalnymi argumentami, których ona nigdy nie przyjmie. Zagłuszenie jest skuteczne tylko na jakiś czas. Wówczas skupiamy się na innych rzeczach, np. często na pracy, czy na aktywności fizycznej. Byle nie czuć, nie rozmyślać o tym, co nas poruszyło i czego pragniemy. Argumentując, że jesteśmy zajęci, nie mamy czasu na bzdury i rozmyślania. Na jakiś czas można to odsunąć, ale potem przychodzi obudzenie i tęsknota niespełnienia uderza ze zdwojoną siłą.

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 2 komentarze

Zazdrość

Według  Wikipedii zazdrość jest cyt. ” Uczuciem pojawiającym się w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę  i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być np. bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji. Chorobliwa zazdrość wiąże się z brakiem zaufania, chęcią kontroli i nadzorowania drugiej osoby oraz agresją. W chrześcijaństwie  jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Koniec cytatu.

Zazdrość w Tarocie pojawia się myślę ze równie często jak w życiu codziennym. Bo czy choć raz, albo więcej razy, nikt z nas nie był zazdrosny? O partnera, partnerkę, koleżankę w pracy która odnosi sukcesy, kolegę który ma nowe drogie auto, kuzynkę która buduje dom. Przykładów można mnożyć całe mnóstwo, bo zazdrość to nie tylko podejrzenie zdrady. To też chęć posiadania za wszelką cenę, zawiść, frustracja.

W Tarocie dużo kart opisuje uczucie zazdrości.Przeważnie są to karty odwrócone, które same w sobie sugerują znaczenie negatywne. I tak jeżeli zapytamy np. Co on do mnie czuje?  Dlaczego się tak zachowuje? Czy miłość między nami się skończyła? wówczas możemy się spodziewać odpowiedzi negatywnej. Jak na karcie, odwróconej, czyli przez nas niepożądanej.  No chyba że i dla nas miłość się skończyła…. Inna sytuacja jest wtedy, kiedy zapytamy : Czy on mnie zdradzi? Czy jest o mnie zazdrosny? – i w tej pozycji pojawiają się karty nie odwrócone. Tutaj posiłkujemy się kartami sąsiednimi, ponieważ odpowiedź nie do końca może być jednoznaczna. Tutaj może pojawić się zazdrość.

Karty które przez Tarocistów przypisywane są zazdrości to np. Diabeł. To zazdrość czysta w swojej postaci, oczywiście o ile można tak w ogóle określić zazdrość. To odczucie  gwałtowne i burzliwe, często idące w parze z olbrzymią frustracją, rękoczynami, słowna agresją.  Diabeł w języku francuskim Le Diable, a w angielskim The Devil jest piętnastą kartą Wielkich Arkanów. Może dziwić, że ostatni etap – droga poznania rozpoczyna się kartą Diabła. Ale przecież pokusa, chęć posiadania, zazdrość,  towarzyszą nam przez całe życie. Każdy z nas musi próbować walczyć z nimi nieustannie. Każda pokusa jest jednocześnie egzaminem, a do diabła przywiązują się ludzie sami przez łatwość podążenia za jego obietnicami. Kto jednak przykuł się do diabła, z trudem potrafi się od niego uwolnić. Można tu odnaleźć proces podobny w swym mechanizmie do nałogu. Ale nie należy zapominać, że w diable tkwi olbrzymia siła napędowa. Siła, która eksplodując często osiąga przeciwieństwo tego, czego diabeł pragnie. “Zła” siła stwarza też dobro – Dlatego symbolizuje ona skumulowaną ,energię, której należy użyć, a która pragnie wystawić nas na próbę. Najważniejszą mądrością tej karty jest stwierdzenie, że nie ma w życiu nic, co nie podlegałoby sprawdzianowi. Karta pokazuje także, że droga z niebios na ziemie jest krótka. W diable przekazano więc prastary symbol pełnego wyzwolonego życia, idącego za instynktem.

To potężna, egoistyczna siła, pycha. Niestałość, nałogi. Brak kontroli, złe impulsy, zmysłowość, zawiść. Natura impulsywna, instynktowna, ujawnia wyraźną dominację materii nad duchem. Egocentryzm, zdolności manipulowania,  buntowniczość.

W karcie Diabeł oprócz zazdrości o partnera możemy zazdrościć innym ludziom dosłownie wszystkiego: pieniędzy, pozycji zawodowej, talentu, rodziny, domu, samochodu, podróżowania. Ona ma – a ja nie mam i tak strasznie jej zazdroszczę, bo też bym chciała.  A jeśli jeszcze Diabeł jest odwrócony to zazdroszczę chorobliwie, obgaduję za plecami, robię przykrości i życzę jej/jemu wszystkiego co najgorsze, cieszę się, gdy powinie się noga tej osobie, gdy dotknie ją nieszczęście. Trudno tę zazdrość ukryć, trudno nad nią zapanować.

Kolejna karta , 5 Pucharów według symboliki przedstawia kobietę, przed którą leżą trzy rozbite puchary, dwa stoją normalnie. Są wypełnione jakimś trunkiem, może winem.  Postać jest smutna, przygnębiona, pozostawiona sama sobie. Piątka Pucharów mówi o zderzeniu się marzeń i pragnień człowieka z prozą życia. Okazuje się, że jego wyobrażenia o rzeczywistości znacznie odbiegają od tego, co przynosi mu życie. Sprawy przybrały zły obrót, a okazje, które otwierały się przed człowiekiem, zostały zaprzepaszczone. Człowiek czuje się rozczarowany i przygnębiony, co dodatkowo potęguje jego skłonność do przesady i dramatyzowania. Czuje zniechęcenie, pojawia się zazdrość.

5 Pucharów może być symbolem negatywnego podejścia człowieka do rzeczywistości. Tak bardzo skupia się on na nieszczęściach, których doświadcza, na poczuciu, że jest nieszczęśliwy, że nie potrafi dostrzec tego, co jest poza nimi i co odzwierciedlają dwa pełne kielichy. Zamiast zacząć działać, zaczyna złorzeczyć. W życiu codziennym to zazdrość o osobę. Z którą się jest, ale czasami zapala się lampka ostrzegawcza – a może ona nie jest do końca ze mną szczera? Zapalnikiem może okazać się jakieś niewymowne spojrzenie, nowy płaszcz, nowa szminka. Ale czy aby na pewno jest to właściwy tok myślenia. Czy nowa szminka nie może być tylko i wyłącznie przyjemności  z nowego zakupu, drobiazgiem, chęcią spodobania się parterowi? To zazdrość trudna do opanowania, irracjonalna, wręcz zaślepiona. Trudna do “leczenia”.

Dalej 4 Denarów, zazdrość  wewnętrzna.  Na karcie  mężczyzna, który zamyka coś w swojej skrzyni. Co tam zamyka? Wszystko to co zdobył, czyli mogą to być zarówno dobra materialne, jak i uczucia. Nie będzie się dzielił z nikim ani tym co posiada, ani tym co odczuwa. Można sobie  wyobrazić, że ma swoją skrzynkę i klucz, którym zamyka w niej skrzętnie to co nagromadził i  mówi: nie będę się dzielił i nie będę pokazywał co mam i co czuję. Zamyka się w swoim świecie, który latami sobie zbudował, nie chce dopuszczać tam niczego nowego i nikogo obcego, bo to zaburzy mu cały porządek rzeczy. To także karta zamknięcia, na ludzi,  na zmiany, na utratę. Utrata, oznacza dla każdego z nas, co innego,  jednak dla wszystkich jest czymś niepożądanych.  Często wskazuje na materialistę. W ramach związku: osoba zaborcza, negująca poczucie wolności partnera, jedno dobre intencja, często również jej uczucia.
Zazdrość o spojrzenia innych, o ocenę naszego postępowania, chęć gromadzenia i pomnażania. Zazdrość kierunkowana przez obawę i strach. Sytuacja  trudna i skomplikowana.

Kończąc wspomnę jeszcze o  jednej karcie, a mianowicie 3 Mieczy … Pamiętasz, to wtedy zawalił Ci się cały świat.  Minęło sporo czasu, ale do dnia dzisiejszego  wystarczy jeden moment, a Ty zupełnie tak jak wtedy- pogrążasz się w bólu i cierpieniu. Dręczy Cię poczucie winy. Albo obwiniasz jego/ ją, złościsz się, przeklinasz, zazdrościsz że radzi sobie lepiej niż ty. Być może z nowym parterem / partnerką.  Ciągle rozpamiętujesz to co się zadziało miedzy wami. Cierpienie wraca do Ciebie jak bumerang. Wystarczy, że ją chwilę zobaczysz a wszystko wraca. I wtedy tak bardzo ściska Cię w sercu… Myślisz, że jeśli zaraz nie zajmiesz się czymś innym- to rozerwie Cię od środka, albo serce Ci pęknie na pół… I tak trudno złapać Ci oddech. Czujesz w głowie taki lęk, który trudno określić słowami, a w całym ciele wzrasta niepokój. Co wtedy? Uciekasz od lęków i demonów przeszłości czy mierzysz się z nimi?3  Mieczy to rozstanie, konflikt, separacja, zdrada. 3 Mieczy często obrazuje niezwykle bolesne rozstanie. Może pokazywać zarówno aktualne sytuacje, jak również odnosić się do rozwodu, który miał miejsce kilka lat temu, ale ból nie został „przeżyty”- więc powraca.

I jak teraz piszę o zazdrości, to nasuwa mi się jedno stwierdzenie. W zasadzie w każdej karcie możemy znaleźć choćby niewielkie jej ziarenko. W każdej!  Tylko zaraz za tym stwierdzeniem nasuwa się kolejna myśl, czy aby na pewno warto jej doszukiwać się wszędzie? Np. tam gdzie jej nie ma? W związku, w kochającej się rodzinie? W gronie przyjaciół, w pracy? Czy nie lepiej byłoby żyć według zasady innej karty, a mianowicie Asa Buław? Ta właśnie karta w ogólnych pytaniach o przyszłość pokazuje, że wkraczamy w nowy etap. Kluczowym słowem jest tutaj”nowy”. Podobno każda zmiana jest dobra. Bez zmian tkwilibyśmy ciągle w tym samym punkcie, zajmowali się tym samym, monotonia zawładnęłaby całym naszym światem. Przypomina to kręcenie się w kółko. A jeszcze jeżeli do tego kółka wedrze się zazdrość, taka która doda nam tej złej siły napędowej, nagle przy schyłku życia możemy się przewrócić. I boleśnie poturbować. Nie będziemy mogli się już podnieść, bo nagle czas zacznie uciekać w błyskawicznym tempie. Nie zdążymy przeprosić, nie zdążymy pokazać tego , co tak bardzo chroniliśmy przed ciekawskimi ludzkimi spojrzeniami.  I co wtedy?

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 1 komentarz

Zaufać, uwierzyć?

“- Czasami jedyna rzecz, którą powinniśmy zrobić, to NIC nie robić – powiedział Miś ze snu.
– Nic? – zdziwił się Krzyś.
– Tak – odparł Kubuś ze snu. – Z takiego NIC może wyniknąć naprawdę COŚ.”

Niektóre historie zdarzają się tylko w filmach, inne tylko w książkach. Czy zdarzają się też w życiu?

Waldek, bo tak chciał żebym się do niego zwracała, czuł się ciągle młody duchem. I ciałem, ponieważ  sporo ćwiczył na siłowni, jeździł na rowerze, czasami pływał. Waldek nie Waldemar. Dla przyjaciół i bliskich właśnie Waldek.  49 lat, dobra pozycja zawodowa, sporo sukcesów zanotowanych w cv. Szkolenia, wyjazdy, światowe życie mogłoby się wydawać. Nie gotował  w domu, jadał “na mieście”, dużo pracował, mało spał. Tak, pracoholik z własnego wyboru. Samotny, choć kobiety otaczały go z każdej strony, i zawsze pojawiły się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Ale tej jednej jedynej nie było na stałe.

Choć w zasadzie była, kiedyś, dawno temu. Kiedy Waldek miał 28 lat. Planowali nawet ślub. Wszytko już było  dopięte na ostatni guzik, kiedy nagle kilka dni przed  ceremonią, narzeczona wyznała, pod wpływem alkoholu, że bardziej niż jego, kocha jego pieniądze… Smutne, bardzo  smutne. Waldek spakował się , wyjechał, rzucił się w wir pracy. Każdą kobietę która pojawiała się na horyzoncie traktował przez pryzmat przykrych wspomnień. Budował mur niezwykle ciężki do przebicia. I  żadnej z kandydatek nie udało się go sforsować. Przyzwyczaił się do samotności, może nawet trochę ja polubił.  Cały czas był/ jest sam i mówił, że tak już zostanie.

Ale przewrotny los sprawił, że na jego drodze stanęła kobieta inteligentna, oczytana, miła. Piękna. Która swoją pozycję w życiu zbudowała ciężką pracą. Bogata, choć wcale się z tym nie obnosiła. Waldek nie szukał miłości, jednak jego serce, które od dawna nic nie odczuwało, niespodziewanie, mocniej zabiło. Przeraził się. Ponieważ zupełnie nie umiał  się odnaleźć się w tej sytuacji- poprosił o radę mnie. Karty odpowiedziały dość mocno intensywnym przekazem.

Jako przeszłość: 3 mieczy, 5 kielichów, wisielec

Teraźniejszość była tutaj : 9 buław, 9 kielichów, 2 buław

Czego  się wystrzegać?: 7 kielichów, 4 kielichów, 4 mieczy

Co robić?: śmierć, giermek kielichów, as kielichów

Ale przekaz poszedł daleko poza kartami, wymykając się poza schematy rozkładów. Przytoczę go oczywiście za zgodą Waldka ,  ponieważ doskonale oddaje energię kart w szczególności 9 buław. Mam go zapisanego, czasami do niego wracam.

Osoba na tej karcie jest  nieufna, ponieważ została boleśnie zraniona w przeszłości. Twierdzi, że najlepszą i najskuteczniejszą  metodą, całkowitej ochrony przed bólem i porażką będzie na stałe odgradzanie się od uczuć, nie dopuszczanie ich do siebie, wręcz wyeliminowanie ich ze sfery bieżących priorytetów. Karta pokazuje przystojnego mężczyznę. Zadbanego, męskiego, który wywiera piorunujące wrażenia na kobietach. Elokwentny, kulturalny, z charyzmą w oku. Jego serce jest zamknięte na głucho, ponieważ nie szuka żadnych nowych wrażeń. Jest typem biernego obserwatora, który tylko przygląda się z boku. Nie szuka , nie prosi i nie oczekuje. Jest zachowawczy, powściągliwy, spokojny.

Dlaczego  przez tyle już lat wręcz panicznie ucieka przed miłością? Dlaczego tak ciężko mu zaufać kobiecie? Czy wydarzenie z przeszłości zabiło w nim na zawsze uczucie?

Napisałam do niego, to tylko fragment listu:

“…Waldku, gdy dostrzegasz że ktoś zaczyna się Tobą interesować -Ty jakby z automatu już wiesz, że  nie chcesz się angażować. W nic, w zupełnie nic- co mogłoby Cię ewentualnie zaboleć. Mogłoby – to fakt. Ale wcale nie musi – to przypuszczenie, zapewne pomyślisz….

Dlaczego nie potrafisz przyjąć uczucia? A może nie chcesz znowu doświadczać rozczarowania? Wiem, że zamknąłeś serce. Nie dajesz nikomu szansy na poznanie swoich uczuć, choć tyle ich masz w sobie. One aż buzują w Tobie i szukają ujścia gdzieś na zewnątrz.  Twój świat widać w Twoich oczach, które zazwyczaj przenikają innych, patrzą w dół, albo przybierają maski. Czasami zapomnisz je ubrać i wtedy można dostrzec tyle w nich blasku i czułości, że cały świat staje na moment, aż serce przestaje bić w obawie, że przestraszy tę jedną chwilę, dla której pozwoliłeś sobie na przejaw czułości. tylko wnikliwe oko może je zauważyć. We właściwej ulotnej chwili, w odpowiednim momencie.

Ile może być słów, które zagłuszą prawdę, którą mógłbyś wyrazić o sobie. Czy wiesz, że czasami jedno krótkie spojrzenie może wyrazić wszystko co istotne, a jedno słowo zdziała więcej niż sto pięknie ułożonych w edytorze zdań? 

Dlatego pozwól sobie na swoją czułość, która da innym nadzieję, otwórz serce starając się nie myśleć o tym co było, co Cię zraniło. Dystans umacnia sztuczne podziały wytwarzane w głowie. Siła serca scala je od nowa. Ale żeby zadziałała musisz poczuć smak nadziei, która obiecuje wolność od ograniczeń, które sobie sam narzuciłeś.

Twoje serce wzięło rozwód z rozumem, już parenaście lat temu. I  nijak nie mogą dojść do porozumienia po dziś dzień. A ty długo już lat zakładasz maski, zgodzisz się ze mną?. W zależności od okazji i okoliczności. Myślisz   że dystans i chłód zapewnią Ci bezpieczeństwo? Że maska nie pokaże Twojego wnętrza i osobowości?  Fakt, że ona powoli  zaczyna już przylegać do Twojej prawdziwej twarzy. Ale skoro ona, ta kobieta potrafiła coś w Tobie dostrzec, to może nie warto tak się zasłaniać przed światem?  Tak szczelnie i perfekcyjnie?

Życie może stać  się snem, w którym będziesz działać, myśleć, pracować, albo tworzyć materię. A gdzie duch Twój przebywa? Samotnie… Myślisz, że chronisz siebie, bo nie oddajesz i nie pokazujesz  prywatności. Ale ile Ciebie w życiu i dla innych ? Ciebie prawdziwego. Odwaga do życia budzi się poprzez zaufanie, poprzez pokazywanie innym siebie. Czasami słabego, czasami bezbronnego, nawet  małego i płaczącego. Inaczej stłumione odczucia rozsadzą Cię od środka, a serce zamieni się w skorupę, której nikt nie zdoła przebić. Żadne już gesty i słowa, żadna czułość nie przemówią- gdyż wszystkie one odbiją się od twardego muru, który wokół siebie zbudowałeś. Sam nie wiesz jak teraz roztopić  lód, rozkruszyć skorupę, otworzyć serce na zaufanie i czułość. Nie wiesz  jak trwać w miłości i okazywać ją poprzez ciało i ducha. Z reszta skąd masz wiedzieć, skoro nikt nigdy Cię tego nie nauczył? Ale czy nie zadałeś sobie pytania – czy to nie jest aby ostatnia już szansa na przeżycie tego niewątpliwie doniosłego stanu??  Czy nie jest to ostatnia szansa, którą chcesz odrzucić.

Nie ma serc niezdolnych do miłości. Są tylko serca i dusze zranione, które boją się zaufać. A gdy strach przyciąga strach- to mogą przyciągać swoje obawy. Cierpienie trzeba uwolnić. Cierpienie daje nam siłę, dzięki któremu dusza wzrasta, ale do czasu. Jaka jest wiec rada na przyszłe dni? Przeżyć ból- wysłuchać co ma do powiedzenia- i posklejać rany serca. I iść dalej. Otwierając serce na innych ludzi. Nie szukać miłości, ale dawać ją innym. A ona odpowie i powróci do Ciebie. Silna i czysta jak nigdy dotąd…”

Jak potoczyły się  losy Waldka?

Oczywiście że nie posłuchał mnie, zaprzeczył wszystkiemu co przeczytał, co powiedziały mu karty Tarota. Zbudował jeszcze większy i potężniejszy mur – wiem to za dalszej korespondencji. Unikał tej kobiety jak ognia. Ale – jak to bywa z przewrotnościami losu – jej uparta kobieca natura nie dała za wygraną.  Nie naciskała na miłość i ślub, ale szukała kontaktu. Nie nachalnie, lecz z gracją i wdziękiem. Odpierała zarzuty, tłumaczyła, wciągnęła go w swoja pasje – chodzenie po górach. Kolegowali się, i nic poza tym, żadnych uczuć, żadnych romansów.
Aż do chwili kiedy musieli zanocować w górskim schronisku. Wypili trochę więcej i wtedy Waldek zapytał wprost – Ale powiedz mi proszę Maju, czego ty właściwie ode mnie chcesz? Pieniędzy? Pozycji? Dobrego życia? Mam ci coś załatwić? Kupić?  Odpowiedz proszę szczerze.
Na co ona bez zastanowienia odparła – Pieniądze mam swoje , i to więcej niż Ci się wydaje…. Chcę czułości, zainteresowania, Twojej obecności…. Bo kiedy zobaczyła Cię po raz pierwszy, na tym  szkoleniu w Łodzi, pamiętasz, to pomyślałam – Chciałabym z nim wypić kawę. Chciałabym żeby powiedział mi dlaczego ma takie smutne oczy….
Znajomość potoczyła się nie tak jak zakładał Waldek. Otóż w przeciągu dwóch lat zamieszkali razem, wzięli ślub cywilny. Podpisali intercyzę, na którą nalegała Maja.
Z Waldkiem mam kontakt do dziś, ale już nie stawiam mu kart. Po pierwsze dlatego że znamy się zbyt dobrze, a po drugie dlatego że on  i tak nie posłuchałby mnie 🙂

Miłego dnia, Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | Dodaj komentarz

Czy warto zapytać?

Dzień dobry

Pozwólcie proszę że dziś zacznę cytatem, adekwatnym to tematu oczywiście 🙂

“Co jest najśmieszniejsze w ludziach:
Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości,
a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem.
Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze,
potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie.
Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej
i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości.
Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.”
– Paulo Coelho

Zupełnie niedawno ktoś zapytał mnie, wysyłając wiadomość prywatną,, czy warto stawiać karty na przeszłość?
Bo jakby nie patrzeć 95% pytających interesuje tylko przyszłość, która może zawierać w sobie elementy teraźniejszości. Ale przeszłość? czy jest sens w ogóle o nią pytać? Przecież wiemy co było, co se wydarzyło, szczególnie jeżeli dotyczyły owe zdarzenia nas.
Po co więc wracać do czegoś, co i tak już nie wróci?

Warto moi drodzy Czytelnicy. Jak najbardziej tak.
W skrócie przybliżę Wam dlaczego.

Jeżeli chcesz dokonać analizy przyczyny, czyli tego co doprowadziło do konkretnego wydarzenia. Niejednokrotnie zdarzyło się, że podjęliśmy decyzję, ale nie byliśmy jej stuprocentowo pewni. Gdzieś tlił się mały płomyk niepewności – czy aby na pewno dobrze wybraliśmy? I dalej – jeżeli ta sytuacja nie jest definitywnie zamknięta , jeżeli jeszcze istnieje możliwość, sposobność, że możemy się z niej wycofać…. tutaj pytanie o przeszłość jest jak najbardziej zasadne.

Druga sytuacja – poznajesz kogoś, ale nie jesteś pewien jego intencji. Coś nie zaskakuje od samego początku w tej znajomości, może pojawia się jakieś drobne kłamstewko które zapala czerwoną lampkę ostrzegawcza w głowie? Możesz poradzić się kart na temat tej osoby. Jest to również pytanie o przeszłość, ale w połączeniu z teraźniejszością..
Tutaj w tej sytuacji adekwatny będzie rozkład „Co doprowadziło do takiej sytuacji”, „Dlaczego to się wydarzyło”, „Co to wydarzenie miało mi pokazać/nauczyć”.

Jednak pamiętajcie proszę, że nie sprawdza się w kartach informacji z przeszłości danej osoby, jeżeli nie zostaliśmy do tego upoważnieni. Albo jeżeli sprawa nie ma z nami żadnego związku i kiedy robimy to z czystej ciekawości, albo co gorzej zawiści czy zazdrości – …a sprawdzę sobie, bo jestem ciekaw…
W takim wypadku jest to wdzieranie się w czyjąś prywatną i często intymną sferę życia, przeszłość, która nie powinna nas obchodzić.

Przeszłość ma jedną zaletę. Stałą, nie zmienną, w sumie bardzo logiczna i czytelną. To co się wydarzyło, już się nie zmieni. Stało się i już. Natomiast przyszłość jest materią ruchomą, zmienna, silnie związana z teraźniejszością.
Nieprzewidywalna?
I tak i nie.
Czy możemy na nią wpłynąć?
I tak i nie.

Jeżeli chcielibyście, czulibyście się na siłach do tego, aby postawić karty innej osobie, musicie pamiętać, że dobry wgląd w przeszłość to już połowa sukcesu i lepsza interpretacja kart z rozkładu.
Karty pięknie opowiadają o przeszłości, jeżeli potraktujemy je równie pięknie.

Owocnego dnia, Zofia Kruszewska

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 1 komentarz

Czy ta karta jest smutna?

Co jest w życiu ważne? Ale tak najprawdziwiej i najszczerzej ważne?

Pieniądze, samochód, zdrowie, rodzina, partner? A może coś zupełnie innego – radość, dobry sen, szacunek?

Dziś nieco inaczej, bajkowo.

Pewnego dnia bardzo bogaty ojciec zabrał swojego syna na wycieczkę w odległe krainy, w miejsca do których nikt nie zagląda. Tam gdzie panuje wielka bieda, smutek, zapomnienie. Chciał pokazać młodemu człowiekowi jak ciężkie i trudne potrafi być życie.

Zawitali do biednego gospodarza, który pomimo iż sam nie miał za chleb, zaproponował im gościnę. Najlepszą jaką mógł. Postanowili więc spędzić u niego dwa dni.

Po powrocie ojciec zapytał syna, jak mu się podobała wycieczka? Czy zauważył jakieś różnicę między ich życiem a życiem ubogiego gospodarza i jego dzieci? Syn odpowiedział: „Tak tato. Widziałem”.

Wiec czego się nauczyłeś synu?” –zapytał ojciec.

Chłopiec po chwili zastanowienia odpowiedział … „Tato zauważyłem, że my mamy jednego psa, oni mieli cztery. Mamy oczko wodne, w którym tylko mogę zanurzyć czubki palców, a oni mieszkali przy samym potoku, który nie miał końca. Mamy latarnie w ogrodzie, a oni mają gwiazdy nocą. Nasz dom otoczony jest wysokim murem, brzydkim, szarym, z kamieni i cegieł, a oni mają cały horyzont. Mamy mały kawałek ziemi do życia, a oni mają pola, które wykraczają poza nasz wzrok. My mamy służbę, a oni służą innym. My kupujemy jedzenie, a oni sami je sadzą. My mamy ogromny mur, który nas chroni, a oni mają przyjaciół, którzy pełnią tą funkcję.”

Ojciec zaniemówił.

I nagle syn dodał: „Ta wyprawa tato pokazała mi, jacy słabi jesteśmy”

Zbyt często zapominamy o tym co mamy, a skupiamy się na tym, czego nie mamy. To, co dla jednej osoby jest bezwartościowe, dla kogoś innego jest bogactwem całego świata. Wszystko jest kwestią perspektywy, punktu odniesienia, miejsca w którym obecnie się znajdujemy. Czasami trzeba spojrzeć innymi oczami by odkryć to, co jest naprawdę ważne.

Czy ta historia ma jakieś odniesienie w Tarocie?

Oczywiście, że tak! Wypisz wymaluj Czwórka Kielichów. Jeszcze kiedyś, dawno temu, kiedy moja przygoda z kartami dopiero się zaczynała, myślałam, ze Czwórka Kielichów ozbnacza tylko wyobrażenia, jakieś odległe projekty, wymysły być może ciężkie do zrealizowania. Może urojenia, fantazje. Może marzenia senne.

Na prawdę ciężki mi było dobrać się do tej karty i porządnie ją rozgryźć.

Ale później ta karta pojawiła mi się w rozkładach karmicznych i wskazywała, że osoba pytająca nie dostrzega tych powiązań, co w rezultacie prowadzi donikąd… Nie ma tutaj zamknięcia, więc nie  ma i  spełnienia. I to według mnie jest kwintesencją 4 Kielichów . Wyobrażenia wybiegają znacznie dalej niż otaczająca rzeczywistość.

Istnieje wiele takich spraw, które tylko czekają cierpliwie aby je dostrzec. Ma jako ludzie inteligentni, wykształceni, światli, marzymy o nich i zarazem tęsknimy do nich. Poświęcamy swoja uwagę na poszukiwania, albo zupełnie odwrotnie – czekamy aż to nas znajdą, myśląc kiedy i co się stanie.

Ale pomijamy często ważny aspekt teraźniejszości. Bo co jeśli to co jest obok przeminie albo nagle bezpowrotnie odejdzie? Czy zdążymy tym się nacieszyć na tyle mocno, intensywnie, by pamiętać że było to coś ważnego?

Tą historią nie chciałam pokazać Wam że bieda może czaić się zaraz za rogiem. Nie miałam też w zamyśle informować Was o konieczności pomagania tym najsłabszym , najbardziej potrzebującym. Chciałam jedynie podkreślić wagę tego co znajduje się obok nas. Czego często nie zauważamy ścigając się nieustannie z codziennością i obowiązkami.

Sama nie wiem ile uwagi potrzeba i tych tzw. zbiegów okoliczności, bo dostrzec to co z pozoru nieważne, dalekie, błahe. Może to banalne – ale zgłębianie właśnie tych małych spraw może prowadzić do wielkich odkryć. Do sytuacji, ze będzie nam miło i dobrze, że poczujemy się „trochę” szczęśliwi.

4 Kielichy w kartach Tarota czyli Smutek Spełnionych Baśni
Wielki smutek tkwi w tej karcie… czy tak właśnie jest?

Wyobraźcie sobie rozmarzonego młodzieńca, który siedzi pod drzewem, opierając się o jego pień. Chociaż cztery piękne puchary znajdują się przy nim, on je ignoruje. On wyobraża sobie coś lepszego, marzy o czymś lepszym. Ptak na drzewie i zając w trawie są bardziej zainteresowane darem niż młodzieniec, który nań nie zważa. Jego romantyczne ideały i odrealnione myśli mogą być przyczyną tego, że nie dostrzeże i nie skorzysta z okazji, a potem może tego żałować.
Ta karta odzwierciedla negatywną stronę Cesarza (IV – Czwarty Duży Arkan Tarota). Pragnienie porządku i stabilności może prowadzić do poszukiwań perfekcji, która nie istnieje, a dążenie do czegoś lepszego jest przyczyną pogardy dla realiów i dla tego, co można osiągnąć w rzeczywistości.
Zawsze mówiono mi, że jeżeli wylosuję tą kartę, to powinnam się cieszyć, ponieważ dysponuję darem , jakimś talentem, jakąś umiejętnością, ale nie wykorzystuję ich zupełnie. Chcę natomiast mieć coś innego. Kosztem obecnego szczęścia mogę dalej skupiać się na wyidealizowanych koncepcjach, które realnie mogę nie istnieć, lub nie zaistnieć, nie wyjść z fazy zamysłu.

Ta karta to drogowskaz. To pewnego rodzaju lekcja, podobna jaka otrzymał syn od ojca. Lekcja by dostrzec to co dzieje się dookoła. Oczywiście nie należy zupełnie wyzbywać się marzeń, nie można nie planować – tak dla sprecyzowania. Ale ważne żeby w tej wędrówce zawsze wiedzieć gdzie kończy się fantazja, a gdzie zaczyna rzeczywistość. Widzieć nie tylko białe i czarne, ale tez dostrzegać multum odcieni szarości, inne kolory, które są tak piękne. Które mogą dać „trochę” radości.

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 2 komentarze

Krok do przodu czy do tyłu?

Dzień dobry

Kiedyś przeczytałam bardzo mądre słowa. Na tyle istotne, że pamiętam je po dziś dzień. Brzmiały mniej więcej tak „dopiero gdy śmierć zapuka do Twoich drzwi, zastanowisz się nad kruchością życia”. coś w tym jest, nieprawdaż? Nie raz w moim życiu przychodziła czasami zupełnie  znienacka refleksja czym jest życie i po co właściwie jesteśmy na tym świecie, skoro i tak na finale, kiedy wydaje się nam że osiągnęliśmy już pełnię szczęścia i spełnienia, trzeba się pożegnać z doczesnością.

Wiele razy wręcz udawało  nam się „oszukać praznaczenie”, ale kiedy ten limit się wreszcie wyczerpie? Kiedy ktoś powie – dość!.

Pamiętam jak ludzie pytali  „czy jutro wstanie nowy dzień, czy będzie panował już tylko mrok?”. Smutne.  Jak wielu ludzi, tak samo dużo skomplikowanych sytuacji życiowych, wręcz dramatów nie możliwych do obejścia.  I zdarzało się raz na jakiś czas, że  zamiast jasnej odpowiedzi – czyli takiej najbardziej pożądanej i oczekiwanej, karty pokazywały mi bramę.  Bramę, która z jednej strony mogła być fragmentem jakiejś budowli, ale z drugiej tylko symbolem pewnego stanu… stanu ducha, ludzkiej świadomości, trudnej sytuacji życiowej? I być może właśnie wtedy mojemu rozmówcy, z resztą podobnie jak i mnie, nasuwała się myśl – „a może to początek czegoś nowego, może to jakieś sekretne przejście w lepszy stan życia”?

Wspomniałam o tym dlatego, ponieważ jestem przekonana, że każdy człowiek choć raz w trakcie swojego życia staje przed trudnym wyborem, jakimś dylematem, zostaje postawiony   rozdrożu. Być  może choruje, może akurat wpadł w dół finansowy, albo opuścił go partner, zona, narzeczony?. Nadchodzi czas kiedy musi podjąć  ważną życiową decyzję, przeważnie niełatwą,  kluczową , bo to właśnie od niej będzie zależał dalszy bieg wydarzeń. Do określenia tych ważnych i przełomowych momentów ludzkiej egzystencji służą w Tarocie karty  Bramy.

Karty Bramy uosabiają przejście, życiowy próg, nieuchronne rozstrzygniecie (w położeniu odwróconym – niemożność rozstrzygnięcia). Znamionują jakąś ważną, istotną dla osoby której wróżymy, sytuację. Są repliką Kart Transformacji Wielkich Wtajemniczeń.” (Tarot Magów, Wydawnictwo G..D. 1992, s. 232)

Brama jest symbolicznym przejściem ze stanu nieświadomości (stoimy przed nią i nie wiemy, jaki świat kryje się po drugiej stronie) do stanu poznania i wyższej świadomości. W wielu kulturach i tradycjach ezoterycznych, rytuał przejścia jest jednym z najważniejszych w życiu każdego człowieka czy adepta. To inicjacja, która czyni z nas osoby dorosłe i posiadające tajemną wiedzę. Kiedy przejdziemy przez bramę, jednocześnie otwieramy swój umysł, poznajemy to, co dostępne tylko nielicznym i wybranym, stajemy się wrażliwsi na to, co nas otacza i otwieramy się na innych.

Bramy w Tarocie symbolizują ważne momenty w życiu Pytającego i jednocześnie wytyczają kierunek dalszych zmian. Są sygnałem, ważnym przesłaniem i ostrzeżeniem, obok których nie można przejść obojętnie, nie zauważając ich. To właśnie one będą miały jasny i rzeczowy obraz dalszego biegu spraw. W znacznym stopniu Karty Bramy dominują nad pozostałymi kartami Wielkich i Małych Arkan, mają pierwszeństwo w interpretacji rozkładu. One na swój własny sposób opowiadają o przyszłych wydarzeniach, po których osoba dla której rozkładane są karty, zostaje wręcz przymuszona do diametralnej zmiany swojego życia. Jest to ważny moment, taka lekcja pokory od życia …bowiem jeżeli człowiek nie odrobi jej właściwie, wówczas los sprawi, że co jakiś czas i tak będzie do niej wracał i powtarzał ją. Karty Bramy można zatem określić na dwa sposoby: jako drogowskazy na drodze do szczęścia, lub też – co gorsze, jako też przestrogę i ostrzeżenie przed porażką w konsekwencji niewłaściwego, pochopnego i błędnego wyboru. Te karty mają również uzmysłowić człowiekowi, jak ważne mogą okazać się wydarzenia w obliczu których stanie, ponieważ to właśnie one będą determinowały rozwój jego osobowości.

Być może w tej właśnie chwili zaczynacie  się zastanawiać, jak powinno się interpretować  bramy w rozkładach tarota?

Generalnie interpretacja Kart Bram zależy i od samej techniki wróżenia i od samego Tarocisty. Jeżeli stosuję on metodę odwróconych kart, wówczas Karta Bramy w pozycji pozytywnej oznacza, że brama jest otwarta dla Pytającego i może on podjąć wyzwanie, zaryzykować, rozpocząć zmiany. Zmiany nie tylko w jego życiu, ale co również ważne – zmiany w jego światopoglądzie, sposobie postrzegania świata i  otaczających go ludzi, sposobie myślenia. Karta Bramy w pozycji negatywnej oznacza bramę zamkniętą i jest ostrzeżeniem dla Pytającego przed negatywnymi, wręcz drastycznymi i nieodwracalnymi konsekwencjami jego decyzji i wyborów. Mogą oznaczać, że na przykład jakieś psychiczne bądź też fizyczne bariery, nie pozwolą mu zrobić kroku naprzód i będzie musiał jeszcze wiele doświadczyć, by odnaleźć klucz do bramy, symbolizowanej przez kartę. Musi wówczas podjąć wysiłek, by zmierzyć się z tą sytuacją, ale, musi również mieć świadomość, że jeżeli odpuści, podda się bez jakiejkolwiek walki, to ja jakiś czas, prędzej czy później, podobna sytuacja powróci do jego życia, nawet wbrew jego woli.

Jeśli Tarocista nie stosuje metody kart odwróconych, wówczas o tym, czy dana brama jest otwarta bądź zamknięta, decydują karty sąsiadujące w rozkładzie. Oczywiście, wybór zawsze pozostaje w gestii Pytającego – może on skorzystać z rad czy też ostrzeżeń Tarota, może również zignorować przesłanie kart, wracając tym samym do punktu wyjścia i powtarzając lekcję, zapowiedzianą poprzez Kartę Bramę.

Kart Bram jest wiele, dla przykładu w Arkanach Małych są to:

  • Trójka Buław – która symbolizuje konieczność ruchu i zmiany, poprzez wykorzystanie całej energii i potencjału człowieka. Tutaj wręcz konieczne jest konkretne działanie i zmiany. Dla Pytającego jest to lekcja dbałości, ale nie tylko o siebie, lecz również o potrzeby innych ludzi, szczególnie tych z jego najbliższego otoczenia.
  •  Piątka Kielichów – symbolizuje konieczność zrozumienia źródła i natury emocji drzemiących w człowieku, Dzięki temu człowiek będzie w stanie bezbłędnie odróżnić cudze emocje od własnych. Oznacza także konieczność zmierzenia się z silnymi uczuciami bólu, smutku, zazdrości, ale i te w konsekwencji doprowadzą do harmonii i szczęścia.
  •  Ósemka Kielichów – to konieczność konfrontacji ze skrajnymi uczuciami, takimi jak: pasja, namiętność, niezależność, wolność, powodującymi wewnętrzny konflikt i emocjonalne rozdarcie. Lekcja ta zmusi człowieka do przewartościowania swoich uczuć i nabywania nowych doświadczenia właśnie poprzez wsłuchanie się we własne emocje, także poddanie się im, nawet wbrew oczekiwaniom otoczenia czy rodziny.
  •  Szóstka Mieczy – jest symbolem duchowego przełomu. To tak jakby nowy początek, to uwolnienie się od starych schematów myślowych, które mogłoby się wydawać, dawały poczucie bezpieczeństwa. A nic bardziej mylnego … bowiem one tylko blokowały możliwość jasnego spojrzenia na nowe marzenia, idee i rozwiązania.
  •  Ósemka Mieczy – symbolizuje nakaz i namowę do odważnych działań w warunkach, które wymuszają od człowieka uległość. Człowiek na nowo będzie musiał zbudować poczucia własnej godności i wartości, pomimo zewnętrznych ograniczeń i czasami niekorzystnych zbiegów okoliczności.
  •  As Denarów – to konieczność kreatywnego myślenia i działania, ale także potrzeba sięgania po wartości duchowe.
  •  Szóstka Denarów – to równowaga w dawaniu i braniu.
  •  Dziewiątka Denarów – symbolizuje konieczność skupienia się nie tylko na wartościach materialnych, ale przede wszystkim na wartościach duchowych. Ma uświadomić człowiekowi że w żadnym wypadku nie może stać się niewolnikiem rzeczy materialnych, lecz musi zadbać przede wszystkim o rozwój swojej osobowości. nie może zawierzyć tylko i wyłącznie pieniądzowi, nie może żyć tylko w świecie dóbr doczesnych zapominając o innych ludziach.
  •  Dziesiątka Denarów – to dbałość o dziedzictwo, otrzymanego od przodków, wszystkiego tego co pozostawi po sobie i co nie powinno być obciążeniem dla przyszłych pokoleń.

Jeżeli zaś chodzi o Arkana Wielkie, tutaj Kartami Bramami są:

  •  Śmierć – symbolizująca transformację, zakończenie pewnego etapu życia i rozpoczęcie nowego.
  •  Wieża – to upadek obecnych schematów życiowych, wypracowanych przez lata, jednym słowem – upadek wszystkich wartości z którymi człowiek wiązał swoje nadzieje i w które wierzył. Może on dotyczyć zarówno sfery materialnej, jak i uczuciowej. Ale jest jednocześnie zapowiedzią zmian na lepsze. Oczywiście pod warunkiem, że człowiek pokona negatywne emocje, które zrodziły się na skutek zaistniałej sytuacji.
  •  Sąd – oznacza zmartwychwstanie, odrodzenie, powrót do tego, co na daną chwilę wydaje się zakończone i niemożliwe. Zapowiada powrót do zapomnianych i odłożonych na później planów, przedsięwzięć, odrodzenie uczuć, ponowne nawiązanie kontaktów, które zostały zerwane z różnych przyczyn.
  • Świat – to nowy etap życia Pytającego, otwarcie się na nowe możliwości. Jest zapowiedzią korzystnego rozwoju sytuacji, uwolnienia się od ograniczeń i lepszych perspektyw na przyszłość.

Bramy można też podzielić wg ich ruchu, albo mówiąc prostszym językiem, który aż sam ciśnie mi się na usta – wg stopnia otwarcia… lub zamknięcia.

Jeśli mamy przed sobą bramę, to zawsze  jest ona otwarta, albo zamknięta. Jak to przełożyć na symbolikę kart bram? Możemy skorzystać z ich ostrzeżenia i pójść krok dalej, podjąć wyzwanie, zmienić się. Możemy też zignorować ich przesłanie i powrócić do punktu wyjścia, powtarzając znów te same życiowe uniki, błędy i zaniedbania. Czy skorzystamy z podpowiedzi karty bramy i przekroczymy ważny życiowy próg, powie nam pozycja karty i jej siła w rozkładzie w relacji z innymi kartami.

Brama jest otwarta wtedy, kiedy znaczenie karty jest pozytywne, czyli nie jest w pozycji odwróconej lub znajduje się jest w otoczeniu sprzyjających jej kart. Karat oznacza wtedy pokonanie przeszkód i możliwość rozwiązania problemu lub trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Możemy zobaczyć, co jest po jej drugiej stronie, zdobyć wiedzę, która jest ukryta w symbolach umieszczonych na karcie i poszerzyć swoje horyzonty.

Brama jest zamknięta wtedy, kiedy znaczenie karty jest negatywne, czyli jest w pozycji odwróconej lub znajduje się pośród niesprzyjających jej kart. Karta brama nie otwiera przed nami swoich podwoi, możemy pukać, krzyczeć i błagać, żeby nas wpuszczono do środka, ale nic takiego się nie stanie. Brama jest wtedy psychiczną lub fizyczną barierą, która blokuje nas i nie pozwala iść do przodu. Znalezienie do niej klucza jest bardzo trudne. Okazuje się, że musimy jeszcze wiele zrobić i przeżyć, aby zobaczyć świat po drugiej stronie tej bramy. Albo możemy jej po prostu nie zauważyć. Jest to moim zdaniem najgorsza realizacja tej karty.

Brama to więc niekoniecznie coś złego, to nie musi być droga w nieznane, straszne, bolesne, mroczne krainy… Może, ale nie musi, pamiętajcie. Jakby się jednak nie przedstawiała w danym rozkładzie, nigdy nie można zlekceważyć tego ważnego symbolu – tak właśnie mogę śmiało stwierdzić, kończąc dzisiejsze rozważania.

Cieszę się że mogę znowu pisać. Złapałam wirusa. Mój blog. Już jest ok.

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 1 komentarz

Pamiętaliście?

Opowiem Wam dziś moi Drodzy pewna historię.
Nie wiem czy jest prawdziwa, czy to tylko fantazja literacka. Opowiedziała mi ją moja koleżanka, dawno temu, jak byłyśmy w sanatorium.
Utkwiła mi w głowie jak cholera 🙂
I tez z tego względu, że wczoraj i dzisiaj Babcie i Dziadkowie świętują, myślę że wpasuje się idealnie w klimat tych ciepłych, ważnych i szczególnych dni. Bo w końcu nie samą magią człowiek żyje….

Na jednej z amerykańskich uczelni,  pierwszego dnia zajęć, profesor przedstawił się swoim studentom i od razu zadał im zadanie, pracę, na której wykonanie mają zaledwie pół dnia. Każdy ze studentów musiał poznać się z osoba, której jeszcze nie znał osobiście.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że był to pierwszy dzień zajęć akademickich i praktycznie nikt nikogo nie znał!
Młody student o imieniu Paul szedł przez korytarz i zastanawiał się jak ma podejść do nieznajomej osoby? Przecież lęk go0 sparaliżuje, o obawa przed śmiesznością odejmie mu mowę. To jest niewykonalne – pomyślał.

Nagle poczuł na ramieniu dotyk delikatnej dłoni. Odwrócił się i ujrzał pomarszczoną, drobną staruszkę uśmiechającą się z całej swej mocy.
Powiedziała – Dziwne zadanie, prawda?
Paul otworzył szeroko oczy i z niedowierzaniem odpowiedział – Ale przynajmniej będziemy mieli zaliczone!
Obydwoje roześmiali się w głos.
Zaczęli rozmawiać, o tym i o tamtym. O niczym, o studiach. Paul zapytał żartobliwie

-Co osoba w tak młodym i niewinnym wieku robi na studiach?

Kobieta w żartach odparła – Jestem tu by znaleźć bogatego mężczyznę, pobrać się i urodzić dwóję dzieci…
Nie no, ale serio?” –  zapytał Paul. Był ciekaw, co mogło zmotywować ją do podjęcia takiego wyzwania jak studia w jej wieku.
Zawsze chciałam mieć wyższe wykształcenie i właśnie je zdobywam! – odpowiedziała praktycznie z marszu.

Po zajęciach para nowo upieczonych znajomych poszła na stołówkę napić się kawy. Rozmawiało się im nad wyraz dobrze i swobodnie. Każdego dnia przez następne trzy miesiące wychodzili razem z zajęć i rozmawialiśmy non stop. Młody chłopak był zafascynowany słuchając tego żywego „wehikułu czasu”, kiedy dzieliła się z nim swoją wiedzą i doświadczeniem.
W ciągu roku Mary – bo tak miała na imię, zapomniała Wam napisać, stała się kultową postacią wśród młodych studentów. Gdziekolwiek by się nie pojawiła, tam natychmiast zjednywała sobie ludzi. Uwielbiała elegancko się ubierać i rozkoszowała się uwagą, jaką poświęcali jej inni studenci. Żyła pełnią życia. Pod koniec semestru zaproszono ją nawet, aby wygłosiła przemówienie podczas juwenaliów.
Została poproszona o wejście na podium. Kiedy zaczęła wygłaszać swą przygotowaną wcześniej przedmowę upuściła swoje notatki z dłoni.
Sfrustrowana i trochę zmieszana nachyliła się do mikrofonu i powiedziała po prostu   -Przepraszam, że jestem taka roztrzepana. Podczas postu odpuściłam sobie piwo z wami kochani przyjaciele studenci, a teraz ta cała brandy mnie dobija! Teraz już na pewno nie uporządkuję swojego przemówienia, więc po prostu powiem coś z głowy.

Kiedy studenci skończyli się śmiać ona odchrząknęła i zaczęła przemawiać:
– Kochani moi, nie przestajemy się bawić dlatego, że się starzejemy. Starzejemy się dlatego, że przestajemy się bawić. Za pozostaniem wiecznie młodym i byciem szczęśliwym stoją tylko cztery tajniki. Trzeba się dużo śmiać i starać się codziennie zachować dobry humor. Trzeba mieć marzenia. Dlatego, ponieważ w sytuacji kiedy się je straci – człowiek szybko umiera. Wielu z nas jest martwych…. choć w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Żyjąc dzień po dniu, bez celu, bez marzeń, bez planów.
Między starzeniem się a dorastaniem jest olbrzymia różnica.
Jeśli macie 19 lat i przeleżeliście w łóżku cały rok bez zrobienia nawet jednej twórczej rzeczy, będziecie nagle mieć 10 lat. Uwstecznicie się. Jeśli ja, w wieku 70 lat położę się do łóżka na rok i w międzyczasie nie będę nic robiła, nagle będę mieć 71 lat. Wszyscy się starzejemy. Nie potrzeba do tego talentu i zdolności. Chodzi o to, by dorosnąć i zawsze szukać swojej szansy na zmiany. Niczego nie żałować.
My, starsi ludzie, zwykle nie żałujemy tego, co zrobiliśmy, ale tego, czego nie zrobiliśmy. Jednymi ludźmi, którzy boją się śmierci są ci, którzy czegoś żałują.”
Zakończyła swoje przemówienie śpiewając piosenkę z młodych lat, której nikt ze studentów nie znał. ale była piękna, taka nostalgiczna, wolna..

Pod koniec roku akademickiego Mary ukończyła studia, które zaczęła wiele lat wcześniej. Tydzień po zakończeniu zmarła podczas snu. Multum studentów było na jej pogrzebie. Chcieli w ten sposób oddać hołd wspaniałej kobiecie, która na swoim przykładzie pokazała im, że nigdy nie jest za późno, aby zrealizować swoje marzenia.

Starzenie się jest obowiązkowe, dorastanie nie jest.

Wszystkiego dobrego kochane Babcie i kochani Dziadkowie.

Zofia Kruszewska

Zaszufladkowano do kategorii Teraz | 1 komentarz